Archiwa tagu: insygnia śmierci

castle-1176423_640

„Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1 i 2”- recenzja filmów

Książka potrafi przysporzyć wielu kłopotów filmowcom. Jedna jest za krótka na tworzenie czegoś większego, zaś druga potrafi być na tyle obszerna, że zmieszczenie samych najważniejszych rzeczy w jednym filmie krótszym niż cztery godziny jest a wykonalne. „Harry Potter i Insygnia Śmierci” była zdecydowanie wyzwaniem, bo dla wygody widzów jak i sensu filmu, ekranizacja ostatniego tomu z serii o Harrym Potterze została podzielona na dwie. I właśnie dlatego, ostatni czas, blisko pięć godzin z życia, spędziłam na śledzeniu poczynań Pana Pottera w walce przeciwko czarnej magii.
Szlamy, mugole i Ministerstwo Magii Widmo śmierci wisi w powietrzu i praktycznie każdy mugol zdający sobie sprawę z czyhającego zagrożenia jakim jest lord Voldemort, wyjeżdża jak najdalej z okolic Londynu. Harry jest za wszelką cenę ukrywany przed nim, ponieważ tylko ten, który przeżył, jest w stanie pokonać Czarnego Pana. Nie będzie to jednak takie proste jak się wydawało na początku, bo Harry musi odnaleźć horkruksy, w których znajdują się fragmenty duszy najniebezpieczniejszego czarodzieja na świecie. Podczas dramatycznych poszukiwań nie pomaga fakt, że Ministerstwo Magii upada a czarodzieje niepełnej krwi są torturowani lub zabijani przez Śmieciożerców, którzy otrzymali władzę w Ministerstwie. Nowe rządy są bezwzględne i mają litości dla nikogo.
Harry wraz z Ronem i Hermioną mają za zadanie odnaleźć wszystkie horkruksy i zniszczyć je. Przy okazji wylatują na smoku z banku Gringotta, dowiadują się o insygniach śmierci oraz uwalniają z lochów torturowanych przez Volemorda i jego świtę, znajomych czarodziejów oraz jednego goblina. Na światło dzienne wychodzą również bardzo skrupulatnie skrywane sekrety Dumbledore’a, na czym mocno cierpi dobry wizerunek byłego dyrektora Hogwartu. Znacznie później zaś dochodzi do walki o Hogwart między uczniami Szkoły a Śmieciożercami i Szmalcownikami.
Czy pięć godzin było tego warte? Oglądałam obie części naraz. Znaczy jedna po drugiej, jakbym miała pisać bardziej szczegółowo. Nie obyło się bez łez. Bez dużej ilości łez, bo to, kto ginie rozrywa serca, jednak nic tak mnie nie wzruszyło jak śmierć Zgredka oraz wspomnienia Snape’a. Według mnie to właśnie to, co dowiadujemy się po ośmiu latach o nim jest nieprawdopodobne. Nie przypuszczałabym, że był takim dobrym człowiekiem. Na dodatek tak zakochanym.
Czas, który poświęciłam na obejrzenie obu części nie uważam za zmarnowany. Gdybym tak sądziła, po pierwsze musiałabym kłamać,a po drugie, ilość zużytych chusteczek świadczy przeciwko mnie.

Share This: