Archiwa tagu: Harry Potter

harry-potter-975362_640

Harry Potter i Książę Półkrwi – recenzja filmu

Każdy z nas przechodził w swoim życiu okres dojrzewania, burzy hormonów i pierwszych poważniejszych miłości i związków. Jesteśmy ludźmi a to nie powinno być dla nas niczym dziwnym, czy nowym. Mając naście lat człowiek myśli i zachowuje się kompletnie inaczej niż należy – jest zbyt porywczy, niecierpliwy. Harry Potter nie jest wyjątkiem w tym przypadku.
Eliksir miłosny, czekoladki i zdrajca Szósty rok w Hogwarcie jest dla Harrego niezwykły. Zostaje mu przyznany tytuł Wybrańca, czyli tego, który ma zniszczyć lorda Voldemorta. Dzięki temu zyskuje on zdecydowanie większą popularność u płci pięknej. Ron również nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony dziewczyn jako nowy obrońca w drużynie Griffindoru. Niezadowolona z tego zaś jest Hermiona, która podkochuje się w Ronie, ale ani ona, ani on pomimo wyraźnych uczuć do niej, nie mają zamiaru przyznać sobie tego nawzajem.
W Hogwarcie jednak poza miłością w powietrzu wisi tez niebezpieczeństwo. Ktoś rzuca urok na jedną z uczennic, aby ta zaniosła zaczarowany naszyjnik Dumbledorowi, aby go zabić. Później Ron zjada nie swoje czekoladki z eliksirem miłosnym i popijając antidotum o mało nie umiera. Po tym zdarzeniu okazuje się, że dany trunek, który wypił Ron miał być prezentem dla Dumbledora. Staje się już pewne, że ktoś bardzo pragnie śmierci dyrektora Szkoły i Magii Czarodzejstwa w Hogwarcie. Oczywistym, zaś jest to na czyje zlecenie działa sprawca. Dumbledore pokazuje Harremu wspomnienia jakie posiada o Voldemorcie z czasów, kiedy ten był jednym z jego uczniów, Tomem.
W kompletnie innym tonie Piąta część z serii o Harrym Potterze jest w znacznie lżejszym tonie niż poprzednia. Powodem takiej sytuacji może być kwitnąca nam, na ekranie, miłość młodych czarodziei oraz problemy jakie się z tym łączą- zazdrość, smutek, oziębienie stosunków między przyjaciółmi. Podoba mi się, że w końcu pokazano, że nasi bohaterowie poza wyglądem zewnętrznym i klasą zmieniają też swoje emocje względem siebie i innych. Jedyną rzeczą jaka mi się nie podobała to traktowanie po macoszemu pozostałych wątków, czyli sumie całej reszty tych najważniejszych. Przyjemnie ogląda się rozpromienionego Rona w ramionach dziewczyny, lecz zdecydowanie lepiej byłoby rozwinąć kilka scen, które były dobre, ale krótkie. Jak moment załamania się Draco, kiedy uświadamia sobie, że nie chce zabić Dumbledora, ale jednocześnie sam nie chce zginąć z rąk Voldemorta. Z tego co czytałam w internecie książka jest znacznie lepsza od ekranizacji, także jeśli zastanawiacie się czy najpierw obejrzeć film czy sięgnąć po książkę, zróbcie to drugie.

Share This:

castle-1176423_640

„Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1 i 2”- recenzja filmów

Książka potrafi przysporzyć wielu kłopotów filmowcom. Jedna jest za krótka na tworzenie czegoś większego, zaś druga potrafi być na tyle obszerna, że zmieszczenie samych najważniejszych rzeczy w jednym filmie krótszym niż cztery godziny jest a wykonalne. „Harry Potter i Insygnia Śmierci” była zdecydowanie wyzwaniem, bo dla wygody widzów jak i sensu filmu, ekranizacja ostatniego tomu z serii o Harrym Potterze została podzielona na dwie. I właśnie dlatego, ostatni czas, blisko pięć godzin z życia, spędziłam na śledzeniu poczynań Pana Pottera w walce przeciwko czarnej magii.
Szlamy, mugole i Ministerstwo Magii Widmo śmierci wisi w powietrzu i praktycznie każdy mugol zdający sobie sprawę z czyhającego zagrożenia jakim jest lord Voldemort, wyjeżdża jak najdalej z okolic Londynu. Harry jest za wszelką cenę ukrywany przed nim, ponieważ tylko ten, który przeżył, jest w stanie pokonać Czarnego Pana. Nie będzie to jednak takie proste jak się wydawało na początku, bo Harry musi odnaleźć horkruksy, w których znajdują się fragmenty duszy najniebezpieczniejszego czarodzieja na świecie. Podczas dramatycznych poszukiwań nie pomaga fakt, że Ministerstwo Magii upada a czarodzieje niepełnej krwi są torturowani lub zabijani przez Śmieciożerców, którzy otrzymali władzę w Ministerstwie. Nowe rządy są bezwzględne i mają litości dla nikogo.
Harry wraz z Ronem i Hermioną mają za zadanie odnaleźć wszystkie horkruksy i zniszczyć je. Przy okazji wylatują na smoku z banku Gringotta, dowiadują się o insygniach śmierci oraz uwalniają z lochów torturowanych przez Volemorda i jego świtę, znajomych czarodziejów oraz jednego goblina. Na światło dzienne wychodzą również bardzo skrupulatnie skrywane sekrety Dumbledore’a, na czym mocno cierpi dobry wizerunek byłego dyrektora Hogwartu. Znacznie później zaś dochodzi do walki o Hogwart między uczniami Szkoły a Śmieciożercami i Szmalcownikami.
Czy pięć godzin było tego warte? Oglądałam obie części naraz. Znaczy jedna po drugiej, jakbym miała pisać bardziej szczegółowo. Nie obyło się bez łez. Bez dużej ilości łez, bo to, kto ginie rozrywa serca, jednak nic tak mnie nie wzruszyło jak śmierć Zgredka oraz wspomnienia Snape’a. Według mnie to właśnie to, co dowiadujemy się po ośmiu latach o nim jest nieprawdopodobne. Nie przypuszczałabym, że był takim dobrym człowiekiem. Na dodatek tak zakochanym.
Czas, który poświęciłam na obejrzenie obu części nie uważam za zmarnowany. Gdybym tak sądziła, po pierwsze musiałabym kłamać,a po drugie, ilość zużytych chusteczek świadczy przeciwko mnie.

Share This:

hogsmeade-724089_640

Harry Potter i Komnata Tajemnic- recenzja filmu

Klasyka gatunku Książka o przygodach młodego czarodzieja jest znana na całym świecie. Od wielu lat podbija ona serca najmłodszych czytelników i tych nieco starszych. Nie powinien zatem dziwić nikogo fakt, że Harry Potter nie znika z półek księgarni ani tym bardziej z ekranów, bo to tam najczęściej gości w naszych domach od ponad dziesięciu lat. Muszę przyznać,
że w całym swoim życiu nie obejrzałam filmu „Harry Potter i Komnata Tajemnic” od początku do końca, ani nie byłam zbyt zainteresowana nim, kiedy miałam okazję zapoznać się z, teraz jak już wiadomo, klasyką fantasy. Nie wiem jak wy, ale według
mnie, klasykę każdego gatunku znać należy i właśnie dlatego zabrałam się, w końcu, do obejrzenia drugiej części serii o Harrym i fascynującym świecie czarodziei.

Latający samochód, Zgredek i niepokojące zjawiska Wielkimi krokami zbliża się kolejny rok nauki w Hogwarcie. Harry przez całe wakacje nie dostał ani jednego listu od swoich przyjaciół. Czuje się przez to osamotniony, ponieważ wydaje mu się, że wszyscy o nim zapomnieli. W dniu jego urodzin w pokoju chłopca zjawia się nieproszony gość, domowy skrzat, Zgredek, który próbuje skłonić Harrego do zrezygnowania z nauki w drugiej klasie ze względu na czyhające na niebezpieczeństwo. Nie udaje mu się to i dopiero tort ciotki Petunii na głowie jednego z gości wujostwa odnosi zamierzony skutek- Harry ma zakaz wyjazdu do szkoły. W ucieczce przed zamknięciem pomagają mu Weasleyowie i latający samochód ich ojca. Dzięki temu chłopak pojawia się w szkole pomimo tego, że razem z Ronem musieli ukraść samochód pana Weasleya, ponieważ dziwnym trafem nie mogli dostać się na peron dziewięć i trzy czwarte na czas razem z Ginny, Fredem i Georgem. To jednak nie koniec dziwnych wydarzeń. Trójka głównych bohaterów odnajduje tajemniczy napis na ścianie dotyczący nieznanej im Komnacie Tajemnic, a podczas meczu Harry musi uciekać przed goniącym go tłuczkiem.

W Szkole Magii i Czarodziejstwa robi się niebezpiecznie- uczniowie zaczynają być znajdowani w nietypowym stanie, przez co, decyzja o zamknięciu Hogwartu wydaje się najlepszą decyzją. Harry musi samodzielnie pokonać stwora zagrażającego reszcie uczniów, który kryje się w nieotwieranej przez blisko pięćdziesięciu lat sali, gdzieś w podziemiach szkoły.

Film dla młodszych, gdzie boją się starsi Wielokrotnie widziałam małe dzieci oglądające „Harrego Pottera i Komnatę Tajemnic” i po tym, jak już sama wiem, co dzieje się w filmie, obawiałabym się o młodszych widzów. Dlaczego? W adaptacji książki nie brakuje strasznych scen jak ta z pająkami, gdzie Ron zostaje zaatakowany przez jednego z nich, czy moment, kiedy Harrego dzielą centymetry od paszczy potwora z Komnaty Tajemnic. A zdecydowanie nie wygląda on na przyjazne stworzenie.

Nie mniej jednak nie mogę powiedzieć, że jest to strata czasu i kompletnie nie interesująca historia, bo to, co się dzieje na ekranie wciąga. Nie ma siły,która mogłaby odciągnąć widza chociaż na sekundę, ponieważ każda z nich może być tą przełomową w filmie, a kto chciałby przegapić jakiś ważniejszy moment? Na pewno nie ja. Tak jak nie byłam fanem przygód Harrego Pottera i pierwsza część jakoś nie przekonała mnie do zagłębiania się w tajniki świata magii, tak teraz mam ochotę na więcej. Kto wie, może i sięgnę po książkę, ale przed tym skusze się na kolejną część o młodym czarodzieju ze znamieniem w kształcie pioruna na czole.

Share This: