Harry Potter i Więzień Azkabanu – recenzja filmu

Codziennie uczymy się nowych rzeczy. Spotykamy nowych ludzi. Zmieniamy się pod wpływem wydarzeń w jakich braliśmy udział. Dzieję się to niezależnie od naszej woli i Harry Potter nie jest wyjątkiem. Zaczyna powoli uświadamiać sobie, że to, co spotkało jego rodzinę jest znacznie bardziej skomplikowane niż się wydawało na początku.
Syriusz Black, wilkołaki i Dementorzy Dursleyowie nigdy nie kryli się z tym, że nie chcą u siebie Harrego, ale to dopiero siostra wuja Vernona, Marge, obrażając Potterów zmusza chłopaka do obrony swoich rodziców przed okropnymi zarzutami stawianymi im przez ciotkę. Harry nieświadomie używa wobec niej czarów, przez co kobieta nabiera powietrza jak balon i wylatuje z salonu w akompaniamencie krzyków rozpaczy ciotki Petunii i jego męża. Po tym incydencie Harry opuszcza dom Dursleyów w środku nocy, aby przypadkowo odkryć czarodziejski autobus i dowiedzieć się o ucieczce niebezpiecznego osobnika z Azkabanu, Syriusza Blacka.
Później, już w drodze do Hogwartu, Harrego atakuje w pociągu Dementor, strażnik z Azkabanu wysysający z ludzi życie. Ratuje go nowy nauczyciel obrony przed czarną magią – Remus Lupin. Po przyjeździe do szkoły okazuje się, że Dementorzy mają być na terenie szkoły aby chronić uczniów przed Blackiem, jednak po ataku mrocznych strażników na Harrego podczas meczy quidditcha, Dumbledore zabrania im już wstępu na teren szkoły. To jednak nie koniec kłopotów, ponieważ na wolności wciąż jest Syriusz Black, który zagraża młodemu czarodziejowi. Harry ma się dopiero dowiedzieć prawdy o tym, kim naprawdę jest Syriusz Black i czemu został skazany na pobyt w Azkabanie. Swoją tajemnicę skrywa nie tylko on, ale również nowy nauczyciel, który bardzo często nie jest w stanie prowadzić lekcji z nieznanego nikomu powodu.
Robi się poważniej „Harry Potter i Więzień Azkabanu” jest zdecydowanie tą częścią serii o młodym czarodzieju, który ma pokonać najgroźniejszego ze wszystkich osób w świecie magii, lorda Voldemorta. Nie da się nie zauważyć, że tak jak w dwóch pierwszych filmach klimat był bardziej radosny niż w trzecim, gdzie jest znacznie mroczniej i straszniej. Krew w żyłach wręcz się mrozi na sam widok Dementorów i przyznam, że nie spodziewałam się takiego realizmu w ukazaniu tych stworów. Musicie się zgodzić, że scena w pociągu, kiedy Dementor otwiera drzwi do przedziału jest bardzo dobra pod każdy względem. Oczywiście, książka może ukazywać to kompletnie inaczej, ale biorę pod uwagę tylko i wyłącznie jej adaptacje.
Jak dla mnie film jest dobrym wstępem do wkroczenia na nieco poważniejsze tematy jakim jest poświęcenie, zemsta oraz walka ze złem pod każdą postacią. Zastanawia mnie tylko, czy komuś się ta część nie podobała, bo w moim rankingu filmów fantasy jest ona na bardzo wysokiej pozycji.

Share This:

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*