Archiwum kategorii: Potter

harry-potter-418108_640

Harry Potter i Więzień Azkabanu – recenzja filmu

Codziennie uczymy się nowych rzeczy. Spotykamy nowych ludzi. Zmieniamy się pod wpływem wydarzeń w jakich braliśmy udział. Dzieję się to niezależnie od naszej woli i Harry Potter nie jest wyjątkiem. Zaczyna powoli uświadamiać sobie, że to, co spotkało jego rodzinę jest znacznie bardziej skomplikowane niż się wydawało na początku.
Syriusz Black, wilkołaki i Dementorzy Dursleyowie nigdy nie kryli się z tym, że nie chcą u siebie Harrego, ale to dopiero siostra wuja Vernona, Marge, obrażając Potterów zmusza chłopaka do obrony swoich rodziców przed okropnymi zarzutami stawianymi im przez ciotkę. Harry nieświadomie używa wobec niej czarów, przez co kobieta nabiera powietrza jak balon i wylatuje z salonu w akompaniamencie krzyków rozpaczy ciotki Petunii i jego męża. Po tym incydencie Harry opuszcza dom Dursleyów w środku nocy, aby przypadkowo odkryć czarodziejski autobus i dowiedzieć się o ucieczce niebezpiecznego osobnika z Azkabanu, Syriusza Blacka.
Później, już w drodze do Hogwartu, Harrego atakuje w pociągu Dementor, strażnik z Azkabanu wysysający z ludzi życie. Ratuje go nowy nauczyciel obrony przed czarną magią – Remus Lupin. Po przyjeździe do szkoły okazuje się, że Dementorzy mają być na terenie szkoły aby chronić uczniów przed Blackiem, jednak po ataku mrocznych strażników na Harrego podczas meczy quidditcha, Dumbledore zabrania im już wstępu na teren szkoły. To jednak nie koniec kłopotów, ponieważ na wolności wciąż jest Syriusz Black, który zagraża młodemu czarodziejowi. Harry ma się dopiero dowiedzieć prawdy o tym, kim naprawdę jest Syriusz Black i czemu został skazany na pobyt w Azkabanie. Swoją tajemnicę skrywa nie tylko on, ale również nowy nauczyciel, który bardzo często nie jest w stanie prowadzić lekcji z nieznanego nikomu powodu.
Robi się poważniej „Harry Potter i Więzień Azkabanu” jest zdecydowanie tą częścią serii o młodym czarodzieju, który ma pokonać najgroźniejszego ze wszystkich osób w świecie magii, lorda Voldemorta. Nie da się nie zauważyć, że tak jak w dwóch pierwszych filmach klimat był bardziej radosny niż w trzecim, gdzie jest znacznie mroczniej i straszniej. Krew w żyłach wręcz się mrozi na sam widok Dementorów i przyznam, że nie spodziewałam się takiego realizmu w ukazaniu tych stworów. Musicie się zgodzić, że scena w pociągu, kiedy Dementor otwiera drzwi do przedziału jest bardzo dobra pod każdy względem. Oczywiście, książka może ukazywać to kompletnie inaczej, ale biorę pod uwagę tylko i wyłącznie jej adaptacje.
Jak dla mnie film jest dobrym wstępem do wkroczenia na nieco poważniejsze tematy jakim jest poświęcenie, zemsta oraz walka ze złem pod każdą postacią. Zastanawia mnie tylko, czy komuś się ta część nie podobała, bo w moim rankingu filmów fantasy jest ona na bardzo wysokiej pozycji.

Share This:

harry-potter-975362_640

Harry Potter i Książę Półkrwi – recenzja filmu

Każdy z nas przechodził w swoim życiu okres dojrzewania, burzy hormonów i pierwszych poważniejszych miłości i związków. Jesteśmy ludźmi a to nie powinno być dla nas niczym dziwnym, czy nowym. Mając naście lat człowiek myśli i zachowuje się kompletnie inaczej niż należy – jest zbyt porywczy, niecierpliwy. Harry Potter nie jest wyjątkiem w tym przypadku.
Eliksir miłosny, czekoladki i zdrajca Szósty rok w Hogwarcie jest dla Harrego niezwykły. Zostaje mu przyznany tytuł Wybrańca, czyli tego, który ma zniszczyć lorda Voldemorta. Dzięki temu zyskuje on zdecydowanie większą popularność u płci pięknej. Ron również nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony dziewczyn jako nowy obrońca w drużynie Griffindoru. Niezadowolona z tego zaś jest Hermiona, która podkochuje się w Ronie, ale ani ona, ani on pomimo wyraźnych uczuć do niej, nie mają zamiaru przyznać sobie tego nawzajem.
W Hogwarcie jednak poza miłością w powietrzu wisi tez niebezpieczeństwo. Ktoś rzuca urok na jedną z uczennic, aby ta zaniosła zaczarowany naszyjnik Dumbledorowi, aby go zabić. Później Ron zjada nie swoje czekoladki z eliksirem miłosnym i popijając antidotum o mało nie umiera. Po tym zdarzeniu okazuje się, że dany trunek, który wypił Ron miał być prezentem dla Dumbledora. Staje się już pewne, że ktoś bardzo pragnie śmierci dyrektora Szkoły i Magii Czarodzejstwa w Hogwarcie. Oczywistym, zaś jest to na czyje zlecenie działa sprawca. Dumbledore pokazuje Harremu wspomnienia jakie posiada o Voldemorcie z czasów, kiedy ten był jednym z jego uczniów, Tomem.
W kompletnie innym tonie Piąta część z serii o Harrym Potterze jest w znacznie lżejszym tonie niż poprzednia. Powodem takiej sytuacji może być kwitnąca nam, na ekranie, miłość młodych czarodziei oraz problemy jakie się z tym łączą- zazdrość, smutek, oziębienie stosunków między przyjaciółmi. Podoba mi się, że w końcu pokazano, że nasi bohaterowie poza wyglądem zewnętrznym i klasą zmieniają też swoje emocje względem siebie i innych. Jedyną rzeczą jaka mi się nie podobała to traktowanie po macoszemu pozostałych wątków, czyli sumie całej reszty tych najważniejszych. Przyjemnie ogląda się rozpromienionego Rona w ramionach dziewczyny, lecz zdecydowanie lepiej byłoby rozwinąć kilka scen, które były dobre, ale krótkie. Jak moment załamania się Draco, kiedy uświadamia sobie, że nie chce zabić Dumbledora, ale jednocześnie sam nie chce zginąć z rąk Voldemorta. Z tego co czytałam w internecie książka jest znacznie lepsza od ekranizacji, także jeśli zastanawiacie się czy najpierw obejrzeć film czy sięgnąć po książkę, zróbcie to drugie.

Share This:

castle-1176423_640

„Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1 i 2”- recenzja filmów

Książka potrafi przysporzyć wielu kłopotów filmowcom. Jedna jest za krótka na tworzenie czegoś większego, zaś druga potrafi być na tyle obszerna, że zmieszczenie samych najważniejszych rzeczy w jednym filmie krótszym niż cztery godziny jest a wykonalne. „Harry Potter i Insygnia Śmierci” była zdecydowanie wyzwaniem, bo dla wygody widzów jak i sensu filmu, ekranizacja ostatniego tomu z serii o Harrym Potterze została podzielona na dwie. I właśnie dlatego, ostatni czas, blisko pięć godzin z życia, spędziłam na śledzeniu poczynań Pana Pottera w walce przeciwko czarnej magii.
Szlamy, mugole i Ministerstwo Magii Widmo śmierci wisi w powietrzu i praktycznie każdy mugol zdający sobie sprawę z czyhającego zagrożenia jakim jest lord Voldemort, wyjeżdża jak najdalej z okolic Londynu. Harry jest za wszelką cenę ukrywany przed nim, ponieważ tylko ten, który przeżył, jest w stanie pokonać Czarnego Pana. Nie będzie to jednak takie proste jak się wydawało na początku, bo Harry musi odnaleźć horkruksy, w których znajdują się fragmenty duszy najniebezpieczniejszego czarodzieja na świecie. Podczas dramatycznych poszukiwań nie pomaga fakt, że Ministerstwo Magii upada a czarodzieje niepełnej krwi są torturowani lub zabijani przez Śmieciożerców, którzy otrzymali władzę w Ministerstwie. Nowe rządy są bezwzględne i mają litości dla nikogo.
Harry wraz z Ronem i Hermioną mają za zadanie odnaleźć wszystkie horkruksy i zniszczyć je. Przy okazji wylatują na smoku z banku Gringotta, dowiadują się o insygniach śmierci oraz uwalniają z lochów torturowanych przez Volemorda i jego świtę, znajomych czarodziejów oraz jednego goblina. Na światło dzienne wychodzą również bardzo skrupulatnie skrywane sekrety Dumbledore’a, na czym mocno cierpi dobry wizerunek byłego dyrektora Hogwartu. Znacznie później zaś dochodzi do walki o Hogwart między uczniami Szkoły a Śmieciożercami i Szmalcownikami.
Czy pięć godzin było tego warte? Oglądałam obie części naraz. Znaczy jedna po drugiej, jakbym miała pisać bardziej szczegółowo. Nie obyło się bez łez. Bez dużej ilości łez, bo to, kto ginie rozrywa serca, jednak nic tak mnie nie wzruszyło jak śmierć Zgredka oraz wspomnienia Snape’a. Według mnie to właśnie to, co dowiadujemy się po ośmiu latach o nim jest nieprawdopodobne. Nie przypuszczałabym, że był takim dobrym człowiekiem. Na dodatek tak zakochanym.
Czas, który poświęciłam na obejrzenie obu części nie uważam za zmarnowany. Gdybym tak sądziła, po pierwsze musiałabym kłamać,a po drugie, ilość zużytych chusteczek świadczy przeciwko mnie.

Share This: