Archiwum autora: Krystyna Konieczka

castle-1176423_640

„Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 1 i 2”- recenzja filmów

Książka potrafi przysporzyć wielu kłopotów filmowcom. Jedna jest za krótka na tworzenie czegoś większego, zaś druga potrafi być na tyle obszerna, że zmieszczenie samych najważniejszych rzeczy w jednym filmie krótszym niż cztery godziny jest a wykonalne. „Harry Potter i Insygnia Śmierci” była zdecydowanie wyzwaniem, bo dla wygody widzów jak i sensu filmu, ekranizacja ostatniego tomu z serii o Harrym Potterze została podzielona na dwie. I właśnie dlatego, ostatni czas, blisko pięć godzin z życia, spędziłam na śledzeniu poczynań Pana Pottera w walce przeciwko czarnej magii.
Szlamy, mugole i Ministerstwo Magii Widmo śmierci wisi w powietrzu i praktycznie każdy mugol zdający sobie sprawę z czyhającego zagrożenia jakim jest lord Voldemort, wyjeżdża jak najdalej z okolic Londynu. Harry jest za wszelką cenę ukrywany przed nim, ponieważ tylko ten, który przeżył, jest w stanie pokonać Czarnego Pana. Nie będzie to jednak takie proste jak się wydawało na początku, bo Harry musi odnaleźć horkruksy, w których znajdują się fragmenty duszy najniebezpieczniejszego czarodzieja na świecie. Podczas dramatycznych poszukiwań nie pomaga fakt, że Ministerstwo Magii upada a czarodzieje niepełnej krwi są torturowani lub zabijani przez Śmieciożerców, którzy otrzymali władzę w Ministerstwie. Nowe rządy są bezwzględne i mają litości dla nikogo.
Harry wraz z Ronem i Hermioną mają za zadanie odnaleźć wszystkie horkruksy i zniszczyć je. Przy okazji wylatują na smoku z banku Gringotta, dowiadują się o insygniach śmierci oraz uwalniają z lochów torturowanych przez Volemorda i jego świtę, znajomych czarodziejów oraz jednego goblina. Na światło dzienne wychodzą również bardzo skrupulatnie skrywane sekrety Dumbledore’a, na czym mocno cierpi dobry wizerunek byłego dyrektora Hogwartu. Znacznie później zaś dochodzi do walki o Hogwart między uczniami Szkoły a Śmieciożercami i Szmalcownikami.
Czy pięć godzin było tego warte? Oglądałam obie części naraz. Znaczy jedna po drugiej, jakbym miała pisać bardziej szczegółowo. Nie obyło się bez łez. Bez dużej ilości łez, bo to, kto ginie rozrywa serca, jednak nic tak mnie nie wzruszyło jak śmierć Zgredka oraz wspomnienia Snape’a. Według mnie to właśnie to, co dowiadujemy się po ośmiu latach o nim jest nieprawdopodobne. Nie przypuszczałabym, że był takim dobrym człowiekiem. Na dodatek tak zakochanym.
Czas, który poświęciłam na obejrzenie obu części nie uważam za zmarnowany. Gdybym tak sądziła, po pierwsze musiałabym kłamać,a po drugie, ilość zużytych chusteczek świadczy przeciwko mnie.

Share This:

hogsmeade-724089_640

Harry Potter i Komnata Tajemnic- recenzja filmu

Klasyka gatunku Książka o przygodach młodego czarodzieja jest znana na całym świecie. Od wielu lat podbija ona serca najmłodszych czytelników i tych nieco starszych. Nie powinien zatem dziwić nikogo fakt, że Harry Potter nie znika z półek księgarni ani tym bardziej z ekranów, bo to tam najczęściej gości w naszych domach od ponad dziesięciu lat. Muszę przyznać,
że w całym swoim życiu nie obejrzałam filmu „Harry Potter i Komnata Tajemnic” od początku do końca, ani nie byłam zbyt zainteresowana nim, kiedy miałam okazję zapoznać się z, teraz jak już wiadomo, klasyką fantasy. Nie wiem jak wy, ale według
mnie, klasykę każdego gatunku znać należy i właśnie dlatego zabrałam się, w końcu, do obejrzenia drugiej części serii o Harrym i fascynującym świecie czarodziei.

Latający samochód, Zgredek i niepokojące zjawiska Wielkimi krokami zbliża się kolejny rok nauki w Hogwarcie. Harry przez całe wakacje nie dostał ani jednego listu od swoich przyjaciół. Czuje się przez to osamotniony, ponieważ wydaje mu się, że wszyscy o nim zapomnieli. W dniu jego urodzin w pokoju chłopca zjawia się nieproszony gość, domowy skrzat, Zgredek, który próbuje skłonić Harrego do zrezygnowania z nauki w drugiej klasie ze względu na czyhające na niebezpieczeństwo. Nie udaje mu się to i dopiero tort ciotki Petunii na głowie jednego z gości wujostwa odnosi zamierzony skutek- Harry ma zakaz wyjazdu do szkoły. W ucieczce przed zamknięciem pomagają mu Weasleyowie i latający samochód ich ojca. Dzięki temu chłopak pojawia się w szkole pomimo tego, że razem z Ronem musieli ukraść samochód pana Weasleya, ponieważ dziwnym trafem nie mogli dostać się na peron dziewięć i trzy czwarte na czas razem z Ginny, Fredem i Georgem. To jednak nie koniec dziwnych wydarzeń. Trójka głównych bohaterów odnajduje tajemniczy napis na ścianie dotyczący nieznanej im Komnacie Tajemnic, a podczas meczu Harry musi uciekać przed goniącym go tłuczkiem.

W Szkole Magii i Czarodziejstwa robi się niebezpiecznie- uczniowie zaczynają być znajdowani w nietypowym stanie, przez co, decyzja o zamknięciu Hogwartu wydaje się najlepszą decyzją. Harry musi samodzielnie pokonać stwora zagrażającego reszcie uczniów, który kryje się w nieotwieranej przez blisko pięćdziesięciu lat sali, gdzieś w podziemiach szkoły.

Film dla młodszych, gdzie boją się starsi Wielokrotnie widziałam małe dzieci oglądające „Harrego Pottera i Komnatę Tajemnic” i po tym, jak już sama wiem, co dzieje się w filmie, obawiałabym się o młodszych widzów. Dlaczego? W adaptacji książki nie brakuje strasznych scen jak ta z pająkami, gdzie Ron zostaje zaatakowany przez jednego z nich, czy moment, kiedy Harrego dzielą centymetry od paszczy potwora z Komnaty Tajemnic. A zdecydowanie nie wygląda on na przyjazne stworzenie.

Nie mniej jednak nie mogę powiedzieć, że jest to strata czasu i kompletnie nie interesująca historia, bo to, co się dzieje na ekranie wciąga. Nie ma siły,która mogłaby odciągnąć widza chociaż na sekundę, ponieważ każda z nich może być tą przełomową w filmie, a kto chciałby przegapić jakiś ważniejszy moment? Na pewno nie ja. Tak jak nie byłam fanem przygód Harrego Pottera i pierwsza część jakoś nie przekonała mnie do zagłębiania się w tajniki świata magii, tak teraz mam ochotę na więcej. Kto wie, może i sięgnę po książkę, ale przed tym skusze się na kolejną część o młodym czarodzieju ze znamieniem w kształcie pioruna na czole.

Share This:

snowy-owl-449986_640

Która część Harrego Pottera jest najlepsza?

Przygody Harrego Pottera skradły wiele serc i wybór jednej, tej najlepszej części wbrew pozorom wcale nie jest tak proste jak się wydaje. Dlaczego? Mamy do dyspozycji dwa warianty: książka albo film. Prawdę powiedziawszy zawsze uznawałam pierwowzory ekranizacji jakimi są książki J.K.Rowling, ale w tym wypadku jestem w potrzasku. Bo jak się zdecydować, kiedy jest siedem tomów i aż osiem ekranizacji? Jak zdecydować?

Wybiorę swoje propozycje z filmów, ponieważ książki jak do tej pory skutecznie mnie od siebie odpychały swoją objętością. Nigdy nie miałam z takimi rzeczami problemów, jednak grube tomiska skutecznie zniechęciły mój, nawet największy, zapał. A zatem czas na prezentację kandydatów. Postaram się przedstawić ich najatrakcyjniej jak potrafię.

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny”: Czy to nie cudowne odkrywać razem z Harrym kompletnie nową rzeczywistość! Czekoladowe żaby, fasolki o ,praktycznie, każdym smaku, ruchome schody, gadające obrazy i latanie na miotle. Ach, a podobno marzenia się nie spełniają. I nie, nie zapomniałam o nieśmiertelnej już scenie, kiedy Ron, Harry i Hermiona się poznają. Mistrzostwo. Później jest już tylko lepiej. No może poza trollem w łazience i problemami z nauczycielem od obrony przed czarną magią, ale kto by to pamiętał.

„Harry Potter i Czara Ognia”: Urocze momenty przekomarzania się Rona z Hermioną i zauroczeń chłopaków. Tak, to w tej części zaczynają zauważać kobiecie wdzięki, co w ich wydaniu. Jednocześnie niebezpieczeństwo związane z lordem Voldemortem staje się realne. Stało się jasne, że Czarny Pan powrócił. Świat może się już zacząć obawiać o jutro.

„Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 2”: Fakt, to nie w tutaj ginie ukochany przez wszystkich Zgredek, lecz znienawidzony od samego początku Severus Snape. Człowiek, który kochał tak bardzo, że poświęcił się całkowicie w imię miłości do ukochanej. Historia, która rozerwie na strzępy serce nawet najtwardszej osoby. Pominę śmierci wielu wybitnych czarodziejów, rozbite rodziny i śmierć Voldemorta.

Podobno szczęście jest ulotne głównie dlatego, że uporczywie każdy z nas pragnie dorosnąć najszybciej jak to tylko możliwe. To prawda, ale właśnie w wieku, kiedy już musimy być odpowiedzialni, uświadamiamy sobie, że czasu nie da się cofnąć, a my chcemy wrócić do dzieciństwa. Nie ważne jak bardzo będziemy tupać nogami i płakać. Niczego nie jesteśmy w stanie cofnąć. Z tego powodu, według mnie, najlepsza częścią Harrego Pottera jest „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, bo nic tak nie uszczęśliwia jak myśli, że a nóż widelec zaproszenie do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie mogło być moje. Nie zaprzeczajcie, wiem, że chociaż raz przemknęło wam to przez głowę i nie wypatrywaliście sowy lecącej w waszym kierunku.

Share This: